Radość

RADOŚĆ

ZADOWOLENIE

 

Radosne serce - wspaniałym lekarstwem, lecz przygnębiony duch wysusza kości.

Prz 17:22

 

Dzieci Boże, jako przedstawiciele Chrystusa, powołane są do świadczenia o dobroci i miłosierdziu Pana. Tak jak Jezus objawił nam charakter Ojca, tak my winniśmy objawić Chrystusa światu, który nic nie wie o Jego czułej, troskliwej miłości. “Jak Ty mnie posłałeś na świat — rzekł Jezus — tak i Ja ich na świat posłałem... Ja w nich, a Ty we Mnie... aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał”. Jana 17,18.23. Apostoł Paweł pisał do naśladowców Jezusa: “Wy jesteście naszym listem, pisanym w sercach naszych, listem, który znają i czytają wszyscy ludzie. Powszechnie o was wiadomo, żeście listem Chrystusowym dzięki naszemu posługiwaniu...”. 2 Koryntian 3,2.3. Taki list posyła Jezus światu za pośrednictwem każdego ze swych dzieci. Jeżeli jesteś naśladowcą Chrystusa, śle On przez ciebie list do twojej rodziny, twojej wioski, do ulicy, na której mieszkasz. Jezus w twym sercu pragnie poprzez ciebie przemówić do tych, którzy Go jeszcze nie znają. Może nie czytają Biblii lub nie słyszą głosu, przemawiającego z każdej strony Pisma Świętego. Może nie widzą miłości Bożej, objawionej w Jego dziełach. Jeżeli my jesteśmy prawdziwymi przedstawicielami Jezusa, to może za naszą sprawą pojmą oni coś z jego dobroci, umiłują Boga i będą Mu służyć.

 Chrześcijanie mają być nosicielami światła na drodze do nieba. Mają rozjaśnić świat blaskiem pochodzącym od Chrystusa. Ich życie i charakter muszą innym dać właściwe pojęcie o Chrystusie i Jego służbie.

 Jeżeli mamy reprezentować Jezusa, winniśmy służyć mu w sposób godny wielkości i wspaniałości tego dzieła. Chrześcijanie, którzy gromadzą w duszy smutek i przygnębienie, wiecznie narzekając, dają bliźnim fałszywe pojęcie o Bogu i życiu chrześcijańskim, czynią wrażenie, jakoby Stwórca nie chciał widzieć swych dzieci w szczęściu i w ten sposób składają nieprawdziwe świadectwo o naszym Ojcu Niebiańskim.

 Szatan nie posiada się z radości, gdy uda mu się przywieść dzieci Boże do niewiary i przygnębienia. Jest zachwycony widząc naszą nieufność, zwątpienie w Bożą dobrą wolę i moc, aby ratować nas. Raduje się, gdy Bożą opatrzność uważamy za szkodliwą. To on przedstawia nam Boga jako pozbawionego współczucia i miłosierdzia. Prawdę o Bogu zniekształca i napełnia serce fałszywymi o Nim wyobrażeniami. Zbyt często zdarza się, że zamiast oprzeć się na prawdzie pochodzącej od Pana, skłaniamy ucho do podszeptów szatana i zniesławiamy Boga, nie dowierzając Mu i szemrząc przeciwko Niemu. Szatan zawsze stara się uczynić smutnym nasze życie religijne. Pragnie, by wydawało się uciążliwe i trudne. Kiedy chrześcijanin przedstawia taki właśnie pogląd, swą niewiarą potwierdza oszustwo szatana.

 Wielu ludzi zbyt dużo rozmyśla nad swoimi życiowymi błędami, ułomnościami i rozczarowaniami, serca ich napełnia smutek i zniechęcenie. Podczas mojego pobytu w Europie napisała do mnie pewna siostra, będąca w głębokiej depresji. Prosiła o kilka słów pociechy. Następnej nocy po otrzymaniu tego listu śniło mi się, że byłam w ogrodzie, a ten, kto wydawał się być jego właścicielem, oprowadzał mnie po ścieżkach. Zrywałam kwiaty i rozkoszowałam się ich pięknem i zapachem, gdy nagle znalazła się przy mnie owa siostra i zwróciła moją uwagę na brzydkie osty zagradzające jej drogę. Zatrzymała się pełna smutku i zaczęła narzekać. Nie szła ścieżką za przewodnikiem, lecz chodziła wśród ostów i cierni. “O — mówiła — jakie to przykre, że tak piękny ogród zeszpecony jest przez ciernie”. Wtedy odezwał się przewodnik: “Nie troszcz się o ciernie, gdyż one mogą cię tylko zranić. Zbieraj róże, lilie i goździki”.

 Czy nie mieliście takich jasnych chwil w swym życiu, w których wasze serca radośniej uderzały w odpowiedzi na wezwanie Ducha Bożego? Czy nie odnajdujecie miłych stron w minionych rozdziałach swego doświadczenia? Czy na drodze waszego życia obietnice Boże nie rosną niby kwiaty? Czy pozwolicie, by serca wasze napełniła radość pod wpływem ich piękna i słodyczy?

 Ciernie i osty ranią tylko i zasmucają. Jeśli to tylko ukazujemy innym, dajemy dowód, że nie tylko sami gardzimy dobrocią Bożą, ale i innych trzymamy z dala od drogi życia.

Ciągłe rozmyślanie o rozczarowaniach i niesprawiedliwości doznanej w przeszłości nie jest rzeczą rozsądną. Rozmowy i wieczne skargi na ten temat prowadzą do zniechęcenia. Zgnębiona dusza napełnia się mrokiem, wykluczając światło Boże z własnego serca i rzucając cień na drogę innych.

 Niechaj Panu będą dzięki za świetlane wizje, jakie roztacza przed nami. Spoglądajmy stale na błogosławione zapewnienia Jego miłości. Oto Syn Boży opuszcza tron Ojca. Swą boskość okrywa człowieczeństwem, aby wyrwać ludzkość z mocy szatana. Jego zwycięstwo w naszej sprawie otwiera ludziom niebo i odsłania przybytek, w którym objawia się chwała Boża. Upadły rodzaj ludzki, wydobyty z głębin przepaści, w którą zepchnął go grzech, na nowo może zespolić się z nieskończonym Bogiem. Wierząc w Zbawiciela, staje się człowiek odpornym na wszystkie próby i doświadczenia, a przyodziany sprawiedliwością Chrystusa, zostanie wywyższony do Jego tronu. To są sprawy, nad którymi zgodnie z wolą Bożą winniśmy rozmyślać.

 Jeżeli wątpimy w miłość Boga lub nie dowierzamy Jego obietnicom, odbieramy cześć Bogu i zasmucamy Jego Świętego Ducha. Jakie uczucia opanowałyby matkę słuchającą nieustannie skarg swoich dzieci, podczas gdy pragnie ona jedynie ich dobra i poświęca ich wygodom całe swoje życie? Przypuśćmy, że dzieci zwątpiły w miłość matki. Czy to nie zraniłoby jej serca? Co odczuwaliby rodzice, gdyby ich dzieci tak ich traktowały? Cóż więc ma o nas myśleć nasz Ojciec Niebiański, gdy nie dowierzamy Jego miłości, która skłoniła Go do oddania za nas jednorodzonego Syna, abyśmy zyskali życie? Apostoł Paweł pisał: “On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować?”. Rzymian 8,32. A jednak wielu ludzi, jeżeli nawet nie słowami, to postępowaniem zdaje się mówić: “Pan nie uczynił tego dla mnie. Może innych miłuje, ale nie mnie”.

 Wszystko to jest szkodliwe dla naszej duszy. Każde słowo wątpliwości jest zaproszeniem dla pokus szatańskich, jest pogłębieniem skłonności do zwątpienia i oddala aniołów czuwających nad nami. Nie wypowiadajmy słów wątpliwości czy niepewności, gdy szatan nas kusi. Słuchając jego podszeptów, otwieramy drogę niewierze i buntowniczym pytaniom. Gdy mówimy o naszych rozterkach w obecności bliźnich, wtedy każde zwątpienie wpływa źle nie tylko na nas samych, ale jest ziarnem, które zacznie kiełkować i owocować w życiu innych, a wówczas być może nie zdołamy zapobiec skutkom naszych słów. Może sami jesteśmy w stanie przetrwać czas pokusy i uwolnić się z sideł szatańskich, lecz ci, których zachwialiśmy złym wpływem, mogą już nigdy nie zdołać uciec od niewiary, którą my wzbudziliśmy. Jakże ważne jest, abyśmy mówili tylko o tym, co daje siłę duchową i życie.

 Aniołowie słuchają, jakiego rodzaju wieści niesiemy światu o naszym Mistrzu niebiańskim. Niechaj słowa nasze mówią o Tym, który żył na ziemi, aby wstawiać się za nami przed Ojcem! Gdy podajemy rękę przyjacielowi, chwalmy Boga sercem i ustami. To skieruje jego myśli ku Jezusowi.

 Wszyscy przechodzimy próby, smutek trudny do zniesienia, pokusy trudne do odparcia. Nie mówmy o naszych kłopotach naszym bliźnim, śmiertelnym towarzyszom, lecz w modlitwach zanieśmy je Bogu. Postanówmy nigdy nie wypowiadać słowa zniechęcenia czy wątpliwości. Możemy wiele uczynić, aby słowem nadziei i świętym pocieszeniem wzmocnić wysiłki innych i rozjaśnić ich życie.

 Wiele mężnych dusz znosi często okropne pokusy. Są nawet bliskie poddania się w walce z sobą i siłami zła. Nie zniechęcajmy ich w tym ciężkim boju. Przeciwnie, zachęcajmy bliźnich radosnym, śmiałym słowem na drodze ich życia. W ten sposób będziemy promieniować światłem Chrystusa. “Nikt z nas nie żyje dla siebie”. Rzymian 14,7. Wpływ, jaki nieświadomie wywieramy, może być dla innych pociechą i pokrzepieniem lub zniechęceniem i oddaleniem od Chrystusa i Jego Prawdy.

 Wielu ludzi ma błędne pojęcie o życiu i charakterze Chrystusa, uważając, że był On pozbawiony tkliwości i ciepła, że był surowy i ponury. W wielu przypadkach doświadczenie całego życia religijnego jest zabarwione takimi smutnymi poglądami.

 Często mówi się, że Jezus płakał, ale że nikt nie widział Jego uśmiechu. Zbawca nasz był istotnie Mężem Boleści. Znał dobrze smutek, gdyż serce Jego było otwarte na cierpienia wszystkich. Jednak, choć życie Jego było pełne samozaparcia, choć ocienione bólem i troską, przeciwności nie zgnębiły Jego ducha. Oblicze Jego nigdy nie zdradzało żalu ani niepokoju, lecz pełne było pogody i łagodności. Jego serce nie przestawało być źródłem życia, a gdziekolwiek szedł, przynosił odpoczynek i pokój, radość i wesele.

 Odkupiciel nasz był poważny i gorliwy, lecz nigdy smutny czy przygnębiony. Życie ludzi biorących Chrystusa za przykład będzie pełne poważnych intencji, a oni sami będą mieli głębokie poczucie osobistej odpowiedzialności. Nie będzie w ich życiu miejsca na lekkomyślność, hałaśliwe zabawy czy prymitywne żarty. Religia Jezusa Chrystusa niesie pokój, jak strumień wodę kryniczną. Nie gasi on w nas światła radości, nie wzbrania pogody i nie zachmurza słonecznego, roześmianego oblicza. Chrystus nie przyszedł na świat, aby Mu służono, lecz aby sam służył. Gdy miłość Jego owładnie naszymi sercami, będziemy Go naśladować.

 Póki nie przestaniemy myśleć o niesprawiedliwości czy nieuprzejmości bliźnich, póty nie będziemy mogli tak ich kochać, jak Chrystus umiłował nas. Jednak gdy przeniknie nas cudowne miłosierdzie Chrystusa, o bliźnich zaczniemy myśleć w tym samym duchu. Nie zważajmy na słabostki i błędy, którym nie możemy zaradzić, ale miłujmy i poważajmy się nawzajem. Bądźmy pokorni i niezbyt pewni siebie, a nade wszystko znośmy cierpliwie wady bliźnich. Taka postawa zniszczy nasz wrodzony egoizm i uszlachetni nas.

 Czytamy w Psalmie: “Miej ufność w Panu i postępuj dobrze, mieszkaj w ziemi i zachowaj wierność”. Psalmów 37,3. “Ufaj Panu!” Każdy dzień przynosi ciężary, troski i trudności, kiedy więc spotykamy się z bliźnimi, jakże chętnie o nich rozmawiamy. Ile zapożyczonych trosk nosimy w sercu, ile zbytecznej bojaźni i niepokoju przygniata nas tak, że niektórym może się zdawać, iż nie mamy miłosiernego, kochającego Zbawiciela, zawsze gotowego wysłuchać i pomóc w każdej potrzebie.

 Są ludzie, którzy żyją w nieustannym lęku i zmartwieniu. Codziennie otrzymują namacalne dowody miłości Bożej i cieszą się darami Jego opatrzności, a mimo to nie dostrzegają tych błogosławieństw. Myśli ich są stale zajęte nieprzyjemnymi sprawami, które budzą ich niepokój. A jeżeli rzeczywiście zaistnieją jakieś kłopoty, choć błahe, przesłaniają im rzeczy wielkie, za które powinni być wdzięczni. Trudności, które napotykają, winny zwrócić ich ku Bogu, jedynemu źródłu pociechy, a nie oddzielać ich od Stwórcy, ponieważ wzbudzają niepokój i niezadowolenie.

 Czy dobrze czynimy będąc tak niewiernymi? Dlaczego mamy być niewdzięczni i nieufni? Jezus jest naszym Przyjacielem. Całe niebo uczestniczy w naszym szczęściu. Nie powinniśmy dopuścić do tego, by kłopoty i zmartwienia dnia powszedniego niepokoiły umysł i zaciemniały horyzont. W przeciwnym razie zawsze będziemy mieć czym się martwić i denerwować. Nie powinniśmy szukać samotności, która tylko przygnębia nas i wyczerpuje, a nie pomaga w przezwyciężeniu trudności.

 Nie traćmy odwagi, choćby nas spotykały trudności w pracy, choćby przyszłość przedstawiała się coraz gorzej, choćby groziła nam utrata mienia; nie dajmy się zniechęcić. Powierzmy nasze troski Bogu i pozostańmy spokojni i pogodni. Prośmy o mądrość w kierowaniu naszymi sprawami, a wówczas unikniemy strat i niepowodzeń. Czyńmy wszystko, co leży w naszej mocy, aby zapewnić sobie dobre wyniki. Jezus przyrzekł nam swą pomoc, ale tylko wtedy, gdy my sami spełniamy naszą powinność. Licząc na przychylność naszego Pomocnika, z naszej strony uczyńmy wszystko, co możemy, a wynik przyjmijmy z radością.

 Bóg nie chce obciążać swoich dzieci troskami. Pan nas nigdy nie zwodzi. Nie mówi: “Nie bójcie się, droga wasza wolna jest od niebezpieczeństw”. On wie dobrze, że zewsząd czyhają na nas przykrości i niebezpieczeństwa i nie ukrywa tego przed nami. Chociaż zostawił nas w grzesznym i złym świecie, okazuje nam pomoc, która nigdy nie zawodzi. Jezus modlił się za swych uczniów: “Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł ode złego”. Jana 17,15. “Na świecie doznacie ucisku — rzekł — ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat”. Jana 16,33.

 W swym kazaniu na górze Chrystus udzielił uczniom cennych nauk, mówiąc o konieczności całkowitego zaufania Bogu. Celem tych pouczeń było zachęcenie dzieci Bożych we wszystkich przyszłych wiekach. Dla nas są one również podporą i pociechą. Zbawiciel zwraca uwagę swych wyznawców na ptaki niebieskie, które beztrosko nucą pieśni chwały, chociaż “nie sieją ani żną”, Ojciec Niebieski troszczy się o ich potrzeby. Zbawiciel pyta: “Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?”. Mateusza 6,26. Wszechmocny Opiekun ludzi i zwierząt wspiera Swą dłonią wszystkie stworzenia.

 Nie zapomina i o ptakach, choć nie karmi ich sam, ale mogą one zbierać ziarno, które Pan dla nich rozsiał. Same muszą zbierać materiał do budowy gniazd, same muszą dbać o swe młode. Ze śpiewem udają się do swej pracy, a Ojciec Niebieski je żywi. Czy my, rozumne, uduchowione istoty, nie jesteśmy cenniejsi w oczach Boga? Czyż Ten, który nas stworzył i ukształtował na swoje boskie podobieństwo, nie zatroszczy się o nas, gdy Mu zaufamy?

 Chrystus wskazał uczniom polne kwiaty, rosnące w obfitości i promieniujące prostym pięknem, które dał im Ojciec Niebieski jako wyraz swej miłości do ludzi. Powiedział: “Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną”. Mateusza 6,28. Piękno i prostota tych kwiatów daleko przewyższa wspaniałość Salomona. Najpiękniejszy strój wykonany przez najzręczniejszego artystę nie może równać się z naturalnym wdziękiem i promienną urodą tych kwiatów, stworzonych przez Boga. Jezus pyta: “Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?”. Mateusza 6,30. Jeżeli wielki boski Artysta wieloma delikatnymi barwami zdobi proste kwiaty, które giną u schyłku dnia, o ileż więcej troszczyć się będzie o tych, których stworzył na swoje podobieństwo? Ta nauka Chrystusa jest naganą dla niespokojnych myśli, dla niepokoju i pełnych zwątpienia serc pozbawionych wiary.

 Nasz Pan pragnąłby widzieć wszystkich swych synów i córki w szczęściu, pokoju i posłuszeństwie. Powiedział: “Pokój zostawiam Wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka”. Jana 14,27. “To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była zupełna”. Jana 15,11.

 Szczęście, które chcemy osiągnąć, kierując się egoistycznymi pobudkami poza drogą obowiązku, jest niepewne, szybko przemija, a dusza napełnia się smutkiem i poczuciem osamotnienia. Ale w służbie Bożej odnajdziemy radość i zadowolenie. Chrześcijanin nie błąka się po niepewnych ścieżkach. Nie jest pozostawiony próżnym żalom i rozczarowaniom. Chociaż nie korzystamy z uciech doczesnych, możemy radośnie patrzeć w przyszłość nowego życia.

 Nawet już na ziemi chrześcijanie mogą się cieszyć łącznością z Chrystusem, blaskiem Jego miłości i nieustającą pociechą Jego obecności. Każdy krok w życiu może nas zbliżyć do Jezusa, może dać głębsze przeżycia Jego miłości i zbliżyć do błogosławionej ojczyzny pokoju. Dlatego nie traćmy ufności, lecz umacniajmy stale naszą pewność. “Aż dotąd wspierał nas Pan” (1 Samuela 7,12), i pomagać nam będzie do końca. Pamiętajmy o tym, co Bóg uczynił, by nas pocieszyć i wybawić z ręki niszczyciela. Nie zapominajmy o tkliwym miłosierdziu, które nam okazał, o łzach, które osuszył, o bólu, który uśmierzył, o niepokojach, które uciszył, o lękach, które rozwiał, o pragnieniach, które spełnił, o błogosławieństwach, które na nas zesłał. Zbierajmy nowe siły do czekającej nas pielgrzymki.

 Nie możemy myśleć wyłącznie o przyszłych przykrościach. Przypomnijmy sobie to, co już jest za nami, a patrząc w przyszłość, mówmy: “Aż dotąd wspierał nas Pan”. “Jak dni twoje moc twoja trwała”. 5 Mojżeszowa 33,25. Żadna próba nie będzie wymagać więcej siły, niż jej nam dano. A więc podejmijmy nasze dzieło tam, gdzie jest tego potrzeba, wierząc, że cokolwiek się stanie, siły nasze będą proporcjonalne do doświadczeń.

 Przyjdzie czas, kiedy otworzą się bramy niebios, by przyjąć dzieci Boże. Usłyszą wtedy z ust Króla Chwały błogosławieństwo brzmiące w ich uszach jak najcudowniejsza muzyka: “Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie Królestwo, przygotowane wam od założenia świata”. Mateusza 25,34.

 Wtedy odkupieni powitani będą w domu, który Jezus dla nich przygotował. Tam towarzyszami ich nie będą nędznicy tej ziemi, kłamcy, bałwochwalcy, nieczyści i niewierzący. Tam odkupieni spotkają tych, którzy zwyciężyli szatana, a przez łaskę Bożą zyskali doskonałość charakteru. Wszystkie grzeszne skłonności, wszystkie niedoskonałości, które trapiły ich na ziemi, zostaną usunięte przez krew Chrystusa. Swiatłość i blask Jego chwały, o wiele większe od blasku słonecznego, staną się ich udziałem. Odzwierciedli się w nich moralne piękno i doskonałość charakteru Chrystusa. Rozgrzeszeni i czyści staną przed wielkim białym tronem, dzieląc dostojeństwo i przywileje aniołów.

 Z myślą o tym wspaniałym dziedzictwie, które może być naszym, wspomnijmy słowa Chrystusa: “ Co da człowiek w zamian za swoją duszę?”. Mateusza 16,26. Może być ubogi, a mimo to posiadać w sobie bogactwo i godność, jakich świat zapewnić nigdy nie potrafi. Dusza odkupiona i oczyszczona z grzechu, ze wszystkimi szlachetnymi siłami oddanymi służbie Bożej, przedstawia bezcenną wartość. Każda zbawiona dusza sprawia w niebie radość Bogu i Jego świętym aniołom, a wyrazem tej radości są pieśni zwycięstwa.

Ellen G. White, Droga do Chrystusa, s. 144 - 159.

 

 

Kontakt
  • ul. Marii Konopnickiej 25 c, 43-450 Ustroń, Poland
  • +48 790-860-770
  • biuro@medycyna-tradycyjna.eu
  • Pon - Czw 9:00 - 17:00
    Pt 9:00 - 12:00
CENTRUM MEDYCZNE - HEALTHY LIFE